Jak taniec zmienił moje życie? „Tańczyć zaczęłam już jako dziecko. Swoje pierwsze zajęcia odbyłam mając 3 latka, więc całe moje życie krąży wokół tego tematu.” O tym, jak taniec zmienił jej życie i co tak naprawdę dają nam zajęcia taneczne, opowiedziała nam Oliwia Nierwińska – tancerka, choreografka, instruktorka. Poniższy wpis to w całości tekst Oliwii, która postanowiła otworzyć się przed nami i przed Tobą.

Pozory mylą – nie zawsze byłam pewna siebie  

Osoby, które mnie znają, raczej postrzegają mnie jako osobę pewną siebie, otwartą na ludzi i nowe doświadczenia – z czym mogę się zgodzić. Jednakże nie zawsze tak było. Jako dziecko nie miałam zbyt wielu znajomych, bardzo bałam się poznawać ludzi, określiłabym to jako uczucie wstydu. Bałam się, jak odbierze mnie druga osoba. Zazwyczaj jedyne koleżanki jakie posiadałam, były to dziewczyny, z którymi tańczyłam.  

Kiedy zaczęłam trochę „poważniej” wiązać się z tańcem, coś koło 13 roku życia, czyli w momencie, kiedy zaczęłam również przygodę z kobiecymi stylami, musiałam przełamać w sobie wiele barier – akceptacji samej siebie, czy też otwieraniu się na drugiego człowieka. Jak wiele z Was wie, sam dotyk swojego ciała na początku wzbudza w wielu osobach uczucie wychodzenia z jakieś strefy komfortu.  

Taniec pozwolił mi na właśnie akceptację tego, jaka jestem, jak wygląda moje ciało. Pozwolił mi na uwolnienie tej myśli ciągle krążącej w moje głowie „a co inni o mnie pomyślą”.  

Ocenienie i bycie ocenianą

Zajęcia otworzyły mnie na poznawanie i na doświadczanie. Nie chodzi tu tylko o przysłowiowe „rozłożenie nóg”, tańcząc przy kamerze, a o zmianę, która przede wszystkim zaszła w mojej głowie. Uświadomiłam sobie, że jeżeli nie potrafię zaakceptować siebie i uwolnić od oceny innych – jak będę miała nadal tańczyć? Co, jeżeli kiedyś będę uczyć innych, sama nie wierząc w to, co robię?  

Nie oszukujmy się, startując w zawodach, będąc instruktorem, jesteśmy wystawiani na ocenę innych, którą musimy przyjmować z pokorą i traktować jako kolejną lekcję doskonalenia swoich umiejętności.  

Małe kroczki w stronę zmiany

Zaczęłam małymi kroczkami drogę do tej osoby, jaką aktualnie jestem. Każda choreografia, każde warsztaty, każde panele dyskusyjne to był krok do tej Oliwii, którą aktualnie widzicie. Nie wiem, czy gdyby nie te przypadkowe zajęcia, na które kiedyś trafiłam, byłabym otwarta na świat i ludzi. Taniec to ciągłe przekraczanie dla mnie barier, przez które staje się lepszym człowiekiem, a co najważniejsze – człowiekiem który wierzy w siebie i nie boi się poznania nowego. 

I tu właśnie pojawia się kolejny aspekt, który dał mi taniec. Wiele niesamowitych znajomości, które patrzą w te samą stronę co ja. Poznałam osoby pełna wsparcia, z którymi mogę realizować projekty związane z pracą, ale i wyjść na kawę, porozmawiać o życiu.  Zawsze powtarzam, że gdybym się przeprowadziła w nowe miejsce świata, pierwsza rzecz, jaką bym zrobiła, to poszła na zajęcia taneczne. Ludzie na sali to niesamowite osoby, z którymi bardzo łatwo jest nawiązać kontakt.  

 Taniec, jako terapia

Taniec nie jest też dla mnie tylko formą ruchu, jest również terapią, w jakiej mogę wyrażać wszelakie emocje. Często choreografię mają swoją historię, którą znam tylko ja. W ten sposób radzę sobie z tymi lepszymi i gorszymi momentami w życiu. Ruchem potrafię wyrzucić z siebie wszystko, co złe i dać odpocząć myślom, które toczą bitwę w głowie.    

Jest mnóstwo rzeczy, jakie taniec wniósł do mojego życia, ale chciałam się podzielić tymi, które są dla mnie osobiście najważniejsze. Rozpoczynając tańczyć, nie wiedziałam, ile pozytywnych zmian może to wnieść i jak bardzo taniec wpłynie na moją osobowość. Tańcem zmieniłam swoje myślenie, ale nauczyłam się także regulować swoje emocje. 

 

 tekst: Oliwia Nierwińska

edycja: Klaudia Koralewska
 Sprawdź IG Oliwii. 

Zostaw komentarz

NOWOŚCI

Sprawdź najnowsze propozycje odzieży do tańca, która doda Ci pewności siebie na parkiecie.